W dolinie Kathmandu

Pierwszy dzień w KTM spędziłem na łóżku w szpitalu. Jeszcze w nocy stwierdzono, że utrata przytomności nastąpiła w skutek odwodnienia a przyczyną była biegunka bakteryjna..
Gdy tylko wyrwaliśmy się z, sympatycznej swoją drogą, kliniki uderzyliśmy na ulice Kathmandu, by wreszcie co nieco zobaczyć.

Kathmandu - Fuji Provia 100F

Jak wspominałem w poprzednim poście, przez tę małą niespodziankę zostało nam jedynie półtorej dnia i już wtedy wiedzieliśmy, że nie uda nam się zwiedzić wszystkich miejsc, o które planowaliśmy zahaczyć zanim ruszymy w dalszą drogę.

Kathmandu - Fuji Provia 100F

W pierwszej kolejności skierowaliśmy się do zachodniej części miasta, gdzie na wysokim wzgórzu wznosi się Swayambhunath - starożytny kompleks świątynny znany również jako Monkey Temple. Do świątyni prowadzą bardzo strome i mocno zniszczone schody a zwyczajowa nazwa tego miejsca, jak można się zresztą domyślić, wzięła się od ilości małp, które upodobały sobie wzgórze.
Jedyna rzecz, która nie podobała mi się w Nepalu to fakt, że podobnie jak w Indiach, turyści zmuszeni są płacić za wstęp w miejsca atrakcyjne turystycznie kilkukrotnie wyższą cenę niż obywatele państw należących do SAARC, czyli uproszczeniu najbiedniejszych krajów Azji południowej. W przypadku Monkey Temple bilet wstępu kosztował nas niby niewiele, bo 200 NPR od osoby (+/-7 PLN), podczas gdy miejscowi powinni zapłacić zaledwie 50 NPR ale i tak nikt od nich tej opłaty nie wymagał.

Swayambhunath, Kathmandu - Fuji Provia 100F

Po tym jak spędziliśmy trochę czasu na szczycie wzgórza podjęliśmy decyzję o wycieczce do Bhaktapur.

Bhaktapur - Fuji Provia 100F

Bhaktapur to niewielkie miasto leżące kilkanaście kilometrów na wschód od Kathmandu. Z Nepalczykami przyjemnie się targuje, bo jak już wspomniałem ani nie oszukują jak Hindusi ani też nie wnerwiają się jak Chińczycy, gdy proponujesz absurdalnie niską cenę. Tym sposobem, za taksówkę spod Monkey Temple do Bhaktapur zapłaciliśmy bodajże 500 NPR, czyli mniej niż za trasę z centrum podają przewodniki.

Bhaktapur - Fuji Provia 100F

Tuż przed główną bramą zaopatrzyliśmy się w film dla Pauliny i ruszyliśmy do kas wejściowych. Tutaj po raz kolejny zagraniczni turyści płacą niezły haracz w porównaniu do miejscowych, czyli po 1100 NPR my a oni 100 NPR. Zapłaciliśmy i zaczęliśmy niekończącą się wędrówkę po placach i uliczkach, które pamiętają XII wiek.
W Bhaktapur można zobaczyć jak ludzie niegdyś żyli, choć w zasadzie od stuleci niewiele się tutaj zmieniło. Wszystkie place są otwarte dla zwiedzających, podobnie jak wiele wąskich uliczek i mieszkań, przez które mieliśmy okazję przemykać gubiąc się kilkukrotnie. Miasto tętni życiem a jednocześnie jest czymś w rodzaju skansenu, który zdecydowanie warto odwiedzić będąc w Kathmandu.

Bhaktapur - Fuji Provia 100F

Jako, że czas leciał nieubłaganie a w Azji słońce chyli się ku zachodowi wyjątkowo wcześnie, to wkrótce przyszedł czas na opuszczenie Bhaktapur i powrót do domu. Ostatnią rzeczą jaką chciałem zrobić to zdjęcie dzieciaków wracających ze szkoły, których akurat o tej porze wszędzie było pełno. Błądząc labiryntem ulic za jedną z takich grupek stwierdziliśmy, że znacznie oddalamy się od starej części miasta i wypadałoby wrócić. Odpuściliśmy zdjęcia i próbując odnaleźć się w terenie zupełnie przypadkiem wyszliśmy tuż przed główną bramę miasta - tyle tylko, że od drugiej strony. Tym samym odkryliśmy, że choć wydaliśmy już swoje 2200 NPR za wstęp, to istnieje sposób obejścia bramy i przy odrobinie wysiłku można te pieniądze zaoszczędzić :)

Bhaktapur - Fuji Provia 100F

Mając na uwadze kurczący się powoli budżet w powrotną drogę zamiast taksówki złapaliśmy lokalny autobus i w ciągu godziny znaleźliśmy się w centrum Kathmandu.
Tego dnia nie zostało nam już wiele czasu, więc zrobiliśmy jedynie niewielkie zakupy i zorientowaliśmy się co do cen i godzin odjazdu autobusów w kierunku wschodniej granicy z Indiami.

Bhaktapur - Fuji Provia 100F

Nie wspominałem jeszcze o pogodzie w Nepalu. Codziennie, prócz tego jednego dnia w Pokharze, kiedy zdawało się nam, że trafiliśmy wprost w oko cyklonu, słońce prażyło niemiłosiernie i stąd tak kontrastowo wyszły slajdy. Momentami było też dość wietrznie, ale to tylko na plus, gdyż Kathmandu najwyraźniej dzięki temu wcale nie było tak zanieczyszczone, jak sobie to wyobrażałem. Oglądając zdjęcia przed podróżą sądziłem, że miasto będzie spowite smogiem i kurzem. Spaliny i pył oczywiście były, ale w zupełnie innym stopniu niż to było w Delhi, gdzie na wilgotnej butelce zimnej wody osadzająca się warstwa kurzu momentalnie zmieniała się w błoto. W Kathmandu, w przeciwieństwie do miast indyjskich, naturalnym jest też noszenie ochronnych maseczek na twarzy, co chętnie podchwyciliśmy od miejscowych. Natomiast tak ładnego nieba jak mają w Nepalu dawno nie widziałem u nas w Krakowie, więc chyba nie było źle!

Kathmandu - Fuji Provia 100F

Wracając do kwestii zwiedzania. Zanim spakowaliśmy nasze manatki i ruszyliśmy na dworzec autobusowy, zostało nam jeszcze trochę czasu aby zwiedzić słynny Durbar Square. Idąc na miejsce w głowie już siedział mi plan, co zrobić aby nie płacić za wstęp, który w tym przypadku miał nas wynieść 750 NPR na osobę. Jak już wspominałem, do takich miejsc jak stare miasto Bhaktapur czy właśnie Durbar Square prowadzi co najmniej jedno wejście główne, gdzie nabywa się wejściówki, ale gdy już znajdziemy się w środku, okaże się, że nie ma czegoś takiego jak główne wyjście. Atrakcja turystyczna jest więc jednocześnie normalnym fragmentem miasta i aby ominąć bramkę z poborem opłat wystarczy zapuścić się w jedną z wąskich uliczek, licząc, że wprowadzi nas tam gdzie chcemy. O ile w Bhaktapur odkryliśmy ten banalny trik przypadkowo, to w Kathmandu sprawa okazała się znacznie bardziej skomplikowana, bo bramy wejściowe były ustawione na ulicach z każdej strony. Nie dając za wygraną próbowaliśmy zapuszczać się w przejścia między kamienicami nie tylko na wprost ale i równolegle do Durbar Square aż w końcu trafiliśmy na takie, które prowadziło przez kilka podwórzy z miejscowymi zwężeniami i obniżeniami na kilkadziesiąt centrymetrów tak, że ledwo rower by się zmieścił i jakimś cudem weszliśmy! Cała zabawa, która w tak egzotycznej lokalizacji przypominała mi wręcz fragmenty rozgrywki z Tomb Raidera okazała się znacznie bardziej fascynująca niż samo Durbar Square, za które w życiu nie dałbym 750 NPR. Zrobiliśmy więc kilka rund wokół placu zastanawiając się czy to aby na pewno tyle i wróciliśmy na Thamel. Tam zjedliśmy ostatni tego dnia posiłek w japońskiej knajpie, w której dwa dni wcześniej o mały włos nie umarłem i ruszyliśmy w kolejną długą trasę, tym razem do Kakarbhitta na wschodzie kraju.

Durbar Square / Kathmandu - Fuji Provia 100F


Zanim się oficjalnie pożegnam z Nepalem opisując trasę z Kathmandu do Darjeeling (to w następnym poście), poniżej kilka przykładowych cen zapisanych przez Paulinę:

Bus Sunauli-Pokhara - 400 NPR/os (14 PLN)
Woda 1l - 20 NPR (0,70 PLN)
Ciastka - 30-100 NPR (1-3,50 PLN)
Ogórek z brudnej ręki polany pikantną pastą (dobry na srakę) - 10 NPR (0,35 PLN)
Taxi z przystanku autobusowego do Lakeside - 150 NPR (5 PLN)
Nocleg w Nepali Cottage Guesthouse, Pokhara - 700 NPR/noc (24 PLN)
Śniadanie (tosty, jajecznica, herbata, owsianka) - 250 NPR/os (8,50 PLN)
Obiad 2 os. (stek, makaron, lassi, herbata) - 700 NPR (25 PLN)
Naleśniki z owocami - 120 NPR/os (4 PLN)
Łódź na drugą stronę Phewa Lake, Pokhara - 375 NPR (13 PLN)
Samolot z PKR do KTM - 70 USD/os (220 PLN)
Opłata lotniskowa w PKR - 200 NPR/os (7 PLN)
Nocleg w Elbrus Home, Kathmandu - 1500 NPR/noc (52 PLN)
Szpital (testy na malarię, lekarstwa, kroplówka, 20h pobytu) - 1017 USD (3300 PLN)
Wstęp do Monkey Temple, Kathmandu - 200 NPR/os (7 PLN)
Taxi Kathmandu-Bhaktapur - 500 NPR (17 PLN)
Wstęp do Bhaktapur - 1100 NPR/os (38 PLN)
Autobus Bhaktapur-Kathmandu - 35 NPR/os (1,20 PLN)
Wstęp na Durbar Square, Kathmandu - 750 NPR (26 PLN)
Autobus Kathmandu-Kakarbhitta - 1200 NPR/os (41 PLN)

2 komentarze:

  1. O ile sprawy się nie pokomplikują to naszym następnym celem są Indie i Nepal ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę trzymał kciuki za właściwy rozwój sprawy, zwłaszcza, że z Twoim zamiłowaniem do gór można będzie liczyć zapewne na trochę zdjęć z nepalskich szlaków! :D

    OdpowiedzUsuń